Czemu opłaty idą w górę? Zaskakujące wytłumaczenie minister
Do zaskakującej wymiany zdań doszło w programie Radia Zet. Bogdan Rymanowski przeczytał w trakcie wywiadu pytanie od jednej ze słuchaczek rozgłośni.
– Pisze pani Anna: "W gminach rachunki za wodę i ścieki poszły w górę o 15, nawet 40 proc. w taryfach na 2026 rok. Dlaczego zamiast stabilizacji cen wody, jak obiecywano w kampanii i w 2024, mamy kolejne podwyżki? Czy resort planuje jakieś działania osłonowe dla gospodarstw domowych? – pytał Rymanowski.
Hennig-Kloska odparła, że to zagadnienie dotyczy obszaru infrastruktury, a rząd nie ponosi żadnej odpowiedzialności. – Nie, nie, za gospodarkę komunalną, wodno-ściekową odpowiadają samorządy – dodała.
– I to one, uwzględniając rachunek ekonomiczny, wzrost płac, kosztów utylizacji, muszą oczywiście ten rachunek spinać. W mojej miejscowości ostatnio też taką decyzję samorząd podjął. To są absolutnie decyzje na poziomie samorządu, uwzględniając m.in. wzrost pensji. Jeżeli rośnie dynamicznie pensja minimalna, jeżeli rośnie dynamicznie pensja średnia. To jest jeden z głównych czynników, które pewnie wpływają na zmianę tego rachunku ekonomicznego usług komunalnych – przekonywała polityk.
Polityk zapewniała, że rząd stara się wspierać "pozostałe kwestie", wskazując na sprawę odpadów. – Chcemy wprowadzić rozszerzoną odpowiedzialność producencką, która będzie tworzyć zachęty do tworzenia, jak najmniejszej liczby odpadów, byśmy nie musieli za nie płacić – stwierdziła.
Ciężki czas na rynku pracy
Podczas niedawnej uroczystości zatytułowanej "Polska. Rok przyspieszenia" na GPW szef rządu mówił o wybranych najnowszych danych makroekonomicznych, wskazując, że Polska może pochwalić się drugim najniższym bezrobociem w Europie.
Najnowsze dane dotyczące zatrudnienia gaszą jednak nieco optymizm Donalda Tuska. W styczniu przeciętne zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw zmalało do najniższego poziomu (pomijając 2021 rok) od 22 lat. W pierwszym miesiącu tego roku wskaźnik ten był niższy o 10 tys. etatów w porównaniu z grudniem 2025 roku oraz niższy o niemal 55 tys. etatów w stosunku do stycznia 2025 r.
Informacja o wskaźniku zatrudnienia w połączeniu z danymi o wysokości przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce wskazują na wyraźne ochłodzenie na rynku pracy. Przypomnijmy, że w styczniu średnia pensja w w sektorze przedsiębiorstw zwiększyła się o 6,1 proc. rok do roku, najmniej od czterech lat, po zwyżce o 8,6 proc. w grudniu.
Eksperci uspokajają, że w obecnej sytuacji nie można mówić o kryzysie na rynku pracy. Wskazują, że na spadek zatrudnienia mogła mieć wpływ m.in. pogoda. Mroźna zima zatrzymała pracę w sekatorze budownictwa, co skutkowało zwolnieniami i brakami przyjęć nowych pracowników.